Jeśli Twoja strategia wejścia do Rumunii brzmi: „wrzucimy eMAG i zobaczymy, co będzie”, to jesteś w dość licznym klubie. Problem w tym, że to nie zawsze jest klub najbardziej dochodowy.
Bo tak, eMAG jest ogromny. Tak, warto od niego zacząć. I tak, w wielu przypadkach to pierwszy logiczny krok. Ale jeśli kończysz na eMAG-u, to bardzo możliwe, że po prostu zostawiasz pieniądze na stole.
Trochę tak, jakby pojechać do Bukaresztu, zjeść jedną ciorbę i wrócić do domu z przekonaniem, że zna się całą kuchnię rumuńską.
Nie zna się.
Mieszkam w Bukareszcie od 12 lat i od lat pracuję na styku polskiego i rumuńskiego e-commerce. Miałam okazję widzieć ten rynek z kilku stron, także od środka dużych graczy. I właśnie dlatego powiem to wprost: w Rumunii nie wygrywa ten, kto „jest na marketplace”. Wygrywa ten, kto jest na właściwych marketplace’ach dla swojej kategorii.

To jest jeden z najczęstszych skrótów myślowych u polskich sprzedawców.
Słyszysz „marketplace Rumunia” i od razu myślisz „eMAG”. Koniec tematu. Tymczasem rumuński krajobraz marketplace’ów jest już dużo ciekawszy. Poza eMAG-iem bardzo konkretne znaczenie mają także:
Każdy z tych kanałów ma trochę innego klienta, inną logikę zakupową i inny sens dla różnych kategorii. I właśnie tu zaczyna się prawdziwa strategia.
Bo Rumunia nie jest już „małym rynkiem na próbę”.
To rynek, który nadal rośnie, a udział e-commerce w zakupach i codziennych nawykach konsumentów systematycznie się zwiększa. Do tego klient rumuński:
On po prostu kupuje tam, gdzie jest mu najwygodniej.
A to oznacza, że jeśli nie ma Cię w odpowiednim miejscu, to nie „trochę tracisz”. Po prostu ktoś inny sprzedaje zamiast Ciebie.
To jest moment, który wielu sprzedawców niepotrzebnie komplikuje.
Bo jeśli już i tak przygotowujesz ofertę pod eMAG, czyli robisz:
parametry,
to tak naprawdę wykonałeś już sporą część pracy potrzebnej także do wejścia na inne marketplace’y w Rumunii.
Z perspektywy treści produktowych naprawdę niewiele stoi na przeszkodzie, żeby te same opisy wykorzystać także szerzej, zamiast zamykać je wyłącznie na jednej platformie.
W praktyce największym wyzwaniem nie są zwykle listingi. Schody zaczynają się później:
Jeśli działasz w elektronice, małym AGD, akcesoriach tech, smart home albo szerzej pojętym tech-lifestyle, Altex powinien pojawić się na Twoim radarze bardzo wcześnie.
To marketplace wyrastający z bardzo mocnej sieci retailowej z elektroniką i AGD. A to oznacza jedną ważną rzecz: klient nie trafia tam przypadkiem. Wchodzi z konkretną intencją zakupową.
Na eMAG-u klient szuka wszystkiego.
Na Altexie częściej szuka właśnie elektroniki, AGD i kategorii, które w jego głowie naturalnie pasują do tej platformy.
Najbardziej naturalnie sprawdzają się:
Nie dla każdego. To raczej kanał dla:
Warto też pamiętać, że Altex ma swój próg obrotu z poprzedniego roku, który wyznacza, kto może tam sprzedawać. Czyli zanim zaczniesz planować wejście, dobrze sprawdzić, czy Twoja firma mieści się w ich oczekiwaniach.
Jeśli Twój produkt jest techniczny, funkcjonalny i dobrze wpisuje się w retail electronics mindset, Altex może dać Ci lepszy kontekst sprzedażowy niż szeroki marketplace ogólny.
Trendyol to jeden z tych marketplace’ów, które część sprzedawców wciąż traktuje trochę z góry. A potem okazuje się, że konkurencja właśnie tam buduje bardzo przyjemne wolumeny.
To platforma szczególnie ciekawa dla kategorii takich jak:
Po pierwsze, Trendyol bardzo dobrze rozumie klienta promocyjnego: szybkiego, mobilnego i szukającego okazji.
Po drugie, co bardzo praktyczne, jest dość otwarty na uruchamianie nowych kategorii. Jeśli nie widzisz swojej kategorii w systemie, często wystarczy napisać ticket. Zespół chętnie przekazuje temat do działu legal, a w stosunkowo krótkim czasie nowa kategoria może zostać uruchomiona.
Czyli klasyczne „nie ma kategorii, więc się nie da” bardzo często okazuje się po prostu zbyt szybkim założeniem.
To też jeden z bardziej zaawansowanych marketplace’ów, jeśli chodzi o rozwiązania AI. W praktyce do stworzenia listingów często wystarczy przesłać link do produktu na eMAG, a system potrafi wykonać kopię i przyspieszyć przygotowanie oferty. To kolejny argument za tym, że wejście na nowy kanał nie musi oznaczać zaczynania od zera.
W Trendyol duża część działań promocyjnych opiera się na gotowych pakietach influencerskich. To ważne, bo pokazuje, że ta platforma nie żyje wyłącznie feedem i listingiem, ale mocno pracuje także na gotowych mechanizmach promocyjnych.
Jeśli masz produkt, który:
to Trendyol może być bardzo dobrym drugim albo trzecim krokiem po eMAG-u.
Jeśli sprzedajesz modę, obuwie, dodatki, sport fashion albo beauty z lifestyle’owym charakterem, Fashion Days warto traktować dużo poważniej niż traktuje go wielu polskich sprzedawców.
Dlaczego? Bo tu zmienia się kontekst zakupowy.
Na eMAG-u Twój produkt modowy żyje obok blendera, fotelika samochodowego i karmy dla psa. Na Fashion Days klient jest w zupełnie innym trybie. Bardziej inspiracyjnym, bardziej estetycznym, bardziej nastawionym na kategorię fashion.
Najbardziej naturalnie:
Co warto przygotować dodatkowo?
Przy Fashion Days dobrze jest mieć nie tylko same listingi, ale też dodatkową prezentację o swojej firmie i produktach, które zamierzasz sprzedawać. To pomaga lepiej pokazać brand, uporządkować ofertę i ułatwia rozmowę z platformą.
Wskazówka praktyczna
Tu bardziej niż gdzie indziej liczy się:
Moda bez dobrego contentu w Rumunii zwykle nie przegrywa z hukiem. Ona po prostu przechodzi niezauważona.
Temu to temat, którego nie da się już zamieść pod dywan.
Nie chodzi tylko o to, czy chcesz tam sprzedawać. Chodzi o to, że Temu już zmienia oczekiwania klientów w Rumunii.
Wpływa na to, jak klient patrzy na:
Jakie kategorie są tam szczególnie mocne?
Najczęściej:
Przy Temu trzeba bardzo dobrze przygotować księgowość do rozliczenia tej sprzedaży. I to jest jeden z tych obszarów, które wielu sprzedawców ustawia po prostu źle. Potem problemem nie jest sama sprzedaż, tylko back office, który nie był gotowy na poprawne rozliczenie tego modelu.
To zależy od kategorii, marży i modelu biznesowego. Dla produktów bardzo cenowych i masowych może to mieć sens. Dla marek premium lub produktów wymagających edukacji ważniejsze bywa po prostu zrozumienie wpływu Temu na kategorię niż samo wejście na platformę.
Największym błędem nie jest dziś „nie być na Temu”. Największym błędem jest udawać, że Temu nie istnieje.
Decathlon Marketplace to bardzo ciekawa opcja dla:
To jeden z najlepszych przykładów na to, że wyspecjalizowany marketplace bywa lepszy niż największy marketplace ogólny.
Dlaczego?
Bo klient na Decathlonie jest już mentalnie „w sporcie”. Nie szuka wszystkiego. Szuka produktów do aktywności, treningu, wyjazdu, ruchu. A to oznacza, że Twój produkt trafia do klienta w dużo lepszym momencie intencji zakupowej.
Jeśli już jesteś na wersji polskiej Decathlon Marketplace, to skopiowanie sprzedaży w swoim koncie na Rumunię jest relatywnie łatwe. To bardzo dobra wiadomość dla marek, które już działają w tym ekosystemie i nie chcą budować wszystkiego od początku.
Wtedy, gdy naprawdę sprzedajesz kategorię osadzoną w sporcie, outdoorze albo aktywnym lifestyle’u. W takim otoczeniu dużo łatwiej:
To zależy od kategorii, marży, poziomu operacyjnego ogarnięcia i tego, jak bardzo chcesz robić ekspansję serio, a nie symbolicznie.
Jeśli jednak uprościć temat:
Po eMAG-u warto zwykle rozważyć:
To jest klasyk.
Polski sprzedawca bierze swój model z Polski i zakłada:
A potem jest zdziwiony, że Rumunia nie reaguje tak samo.
Tymczasem rumuński klient:
Rumunia jest blisko, ale nie jest kopią Polski.
Nie mam nic przeciwko eMAG-owi. Wręcz przeciwnie. Mam tylko dużo przeciwko strategiom, które brzmią: „zrobimy eMAG i będziemy obecni w Rumunii”.
Nie. Będziecie obecni na jednym kanale.
A obecność na jednym kanale to nie strategia ekspansji. To raczej test cierpliwości.
Jeśli chcesz realnie zarabiać w Rumunii, musisz spojrzeć szerzej:
Bo w Rumunii pieniądze często nie uciekają dlatego, że rynek jest trudny. Uciekają dlatego, że sprzedawca patrzy zbyt wąsko.
By Edyta Astalus
